Bez kategorii · Przeróbki

Remont pokoju

Zapewne część z Was wie, że na początku października zaczęłam mały remont mego pokoju. Tak wiem, sporo czasu to trwało, głównie dlatego, że nie korzystam z pokoju na co dzień a same zmiany zachodziły weekendami kiedy to przyjeżdżałam do domu. Na szczęście sam remont mogę uznać już za skończony. Pozostało kilka detali związanych z wystrojem pokoju, za które powoli się zabieram, ale to w innych postach 🙂

Dziś kilka słów o samych zmianach w pokoju.

Pewnie nie jedną osobę zaskoczę, ale postanowiłam pomalować tapetę zwykłą farbą do ścian. Tak, tak 🙂 Pomyślałam – a co mi szkodzi spróbować? Wcześniej zrobiłam małą próbę. W niewidocznym miejscu za łóżkiem, pomalowałam niewielki kawałek tapety na styku obu pasm. Na drugi dzień sprawdziłam i wyglądało rewelacyjnie 🙂 Nie musiałam tapetować krzywych ścian. Kupiłam farbę i do dzieła 🙂 To było jakieś 6 lat temu i od tamtej pory podobną metamorfozę przeszedł duży gościnny pokój i oba pokoje braci 🙂

Oczywiście dla dokładnego porycia trzeba malować dwa razy, szczególnie jeśli tapeta nie jest gładka. Do malowania używałam zwykłych pędzli i wałka, takiego gąbkowego :p Jeśli farba jest gęsta, a można ją rozcieńczyć wodą, zróbcie to. Łatwiej będzie się rozprowadzać. I nie martwcie się jak powstaną bąble na tapecie, same znikną gdy wszystko wyschnie. Więcej takich bąbli powstaje na cienkich tapetach papierowych, ale one też znikną. Jeśli tapeta gdzieś odstaje od ściany trzeba ją koniecznie wcześniej przykleić, i poczekać z malowaniem aż klej wyschnie. Ja tapetę przyklejałam na klej z mąki.

Trzeba pamiętać, że farba zamaluje tapetę, ale wytłaczane na niej wzory będą widoczne. Niżej zdjęcie takiej właśnie tapety w starym gościnnym pokoju, który już daaawno nie był odnawiany.

pomalowana tapeta
pomalowana tapeta

Niestety nie mam zdjęcia tapety przed malowaniem, więc nie ma jak porównać, ale musicie mi uwierzyć, że po dwudziestu kilku latach małe odświeżenie wyszło jej na dobre 🙂

W swoim pokoju nie malowałam wszystkich ścian. Na dwie ściany wybrałam tapetę. Na jednej za zagłówkiem łóżka, wybrałam delikatny i jednolity odcień niebieskiego, a na drugą jasną imitację drewna.

Niżej na zdjęciu widać pomalowaną tapetę (jasny krem) i nowa wybrana tapeta w niebieskim odcieniu.

tapeta pomalowana zwykłą farbą
tapeta pomalowana zwykłą farbą
część pokoju po remoncie
część pokoju po remoncie

Nową tapetę również przyklejałam na klej z mąki. Stary, dobry sposób na klej sprawdzony jeszcze przez mamę 🙂 Jeżeli chodzi o proporcje kleju to robiłam ‘na oko’. Ale mała podpowiedź – klej do cotton ball robiłam gęstszy. Do tapet był zdecydowanie bardziej przezroczysty i rzadszy, dzięki temu łatwiej go rozprowadzać na ścianie i tapecie. No właśnie. Klejem z mąki smarowałam zarówno tapetę jak i samą ścianę. Starajcie się robić to na bieżąco, bezpośrednio przed przyklejeniem paska tapety. Do nanoszenia kleju używałam szerokiego pędzla.

Jeśli macie dużo tapety do przyklejenia, nie róbcie na raz dużo kleju bo szybko stygnie i gęstnieje a potem źle się rozprowadza. Przyklejoną tapetę dociskam i wyrównuję zwykłą szmatką.

Na koniec przepis na klej z mąki: łyżka mąki ziemniaczanej, łyżka mąki pszennej, pół łyżki soli, szklanka wody. Wszystkie produkty wsypuję do miski. Dodaję trochę zimnej wody i mieszam, żeby wszystko połączyło się w jednolitą konsystencje (rzadszą od śmietany). Zalewam gorącą wodą jednocześnie mieszając, żeby nie zrobiły się grudki. Jeśli zrobiony klej wyjdzie za gęsty – nic straconego. Możecie go rozcieńczyć dodając gotującej się wody i mieszając np. ubijaczką do jajek. Nie czekam aż całkowicie ostygnie, używam jeszcze ciepłego. Oczywiście musicie zwiększyć proporcje. Do przyklejenia 6 pasm tapety robiłam klej z około 3-4 l wody.

Sposób przygotowania takiego kleju podobny jest do robienia kisielu, więc nie powinno być problemu 🙂

Pewnie jesteście ciekawi jak to wyszło. Jeśli tak, śledźcie najbliższe posty, w których powoli będę odsłaniać efekty ‘niewielkiego remontu’ 🙂

Dodaj komentarz